YokoThurston

Get tickets here

Transatlantyk

Artystce towarzyszyć będzie Thurston Moore, kultowy amerykański gitarzysta i wokalista zespołu Sonic Youth.

Legenda światowej awangardy Yoko Ono, gwiazdą Festiwalu Transatlantyk 2013!
Artystce towarzyszyć będzie Thurston Moore, kultowy amerykański gitarzysta i wokalista zespołu Sonic Youth.
Na zaproszenie twórcy Festiwalu Transatlantyk – Jana A.P. Kaczmarka, Yoko Ono i Thurston Moore po raz pierwszy zagrają koncert w Polsce.

Yoko Ono jest tegoroczną laureatką Transatlantyk Glocal Hero Award. Nagroda stanowi uznanie dla działań artystki na rzecz światowego pokoju i jej zaangażowania w sprawy społeczne. Wydarzenie wpisuje się w obchody jubileuszu 80-tych urodzin artystki.
W 2012 roku nagrodę Transatlantyk Glocal Hero Award otrzymali Elżbieta i Krzysztof Pendereccy.
Koncert odbędzie się 7 sierpnia 2013.
Bilety dostępne w sprzedaży od 2 kwietnia 2013.

Kiedy Sonic Youth powstawało na początku lat 80., Yoko Ono była już legendą kontrkultury. W 2012 roku muzycy najważniejszego alternatywnego zespołu Ameryki połączyli siły „z najsłynniejszą na świecie nieznaną artystką”. W tym projekcie nie chodzi jednak o zbieranie „drużyny marzeń” złożonej z gwiazd, lecz o to, co zawsze ożywiało wszechstronną twórczość Yoko Ono – niekończący się eksperyment, w którym sztuka staje się życiem.

Przez ostatnie pół wieku na temat Yoko Ono powiedziano dużo rzeczy – dobrych i złych, prawdziwych i zmyślonych, ciekawych i mylących. Najsłynniejsze jest zdanie Johna Lenona, który nazwał ją “najsłynniejszą na świecie nieznaną artystką.” Lenon miał dużo racji, ale nie powiedział wszystkiego – bo trudno jest powiedzieć “wszystko” o postaci, która całe życie walczyła, aby nie dać się zaszufladkować i odniosła w tej walce zwycięstwo. Poza tym Yoko Ono jest kimś więcej niż wszechstronną artystką – to postać, w której twórczości w niezwykły sposób zbiegają się różne wątki współczesnej kultury. Awangarda zaplata się tu z rock’n rollem, sława z undergroundem, Wschód z Zachodem, polityczny aktywizm z humorem, feminizm ze sztuką, cielesność z duchowością. Yoko Ono należy do tych twórców, którzy gotowi są posłużyć się wszelkimi dostępnymi środkami – nakręcić film, wykonać performance, urządzić polityczny protest, zrobić wystawę, nagrać płytę, zagrać koncert. Czego by jednak nie robiła, zawsze przeświecała jej jedna idea – przekroczenie granicy między sztuką, a życiem. Yoko Ono przekracza tę granicę nie po to aby tworzyć lepszą sztukę, lecz w nadziei, że uda się zmienić świat. Ta nadzieja była paliwem napędzającym kontrkulturę, której Yoko Ono stała się ikoną. Sama artystka nigdy tej nadziei nie porzuciła.

yokothurston600

Życie Yoko Ono układa się w epicką opowieść, pełną zmieniających się scenerii i niespodziewanych zwrotów akcji, z których niektóre były tragiczne. Wychowywała się na szczytach japońskiego społeczeństwa; jej matka pochodziła z rodziny potężnych bankierów, ojciec był arystokratą, Yoko Ono chodziła do szkoły z następcą cesarskiego tronu, młodym Akihito. W tym czasie kształciła klasycznie głos i została pierwszą kobietą przyjętą na studia filozoficzne na Uniwersytecie Gakushuin. Widziała na własne oczy zagładę Tokio spalonego przez amerykańskie bombowce, zaznała biedy i głodu powojennych lat. Wyemigrowała do Stanów; w Nowym Jorku zapuściła się głęboko w artystyczne podziemie, tam, gdzie na przełomie lat 50. i 60. rodziły się koncepcje, z których miała wkrótce wyrosnąć zarówno kontrkultura, jak i nowa sztuka. Jej mentorem był John Cage, kompozytor, który grał ciszę i nieodwracalnie odmienił muzykę eksperymentalną. Jej środowiskiem stał się krąg artystów Fluxusu, luźnego kolektywu twórców, którzy komponowali utwory muzyczne napisane na fruwające motyle i rozmontowywali tradycyjne dzieło sztuki, zastępując je żywym działaniem, własnym ciałem i niematerialnymi ideami. Z działań Fluxusu, które rozgrywały się na pograniczu awangardowego eksperymentu, abstrakcyjnego żartu, prowokacji i szalonego kabaretu, wyrosły najważniejsze nurty artystyczne końca XX wieku: sztuka konceptualna, sztuka akcji, radykalny performance. W latach 60. Yoko Ono wraz z fluxusowym kompozytorem La Monte Young organizowali awangardowe koncerty i eksperymentalne wystawy na wynajętym strychu na dolnym Manhattanie. Na te niezależne imprezy nie przychodziły tłumy, ale bywał tam stary papież antysztuki Marcel Duchamp i papież sztuki nowej Andy Warhol. W tym czasie Yoko Ono była jedną z niewielu liczących się kobiet w męskim świecie awangardy – w latach 60. kontrkultura była niewiele mniej seksistowska niż rzeczywistość drobnomieszczańska. W latach 70. wiele feministek wyrażało swoje ideę, sięgając po sztukę ciała i radykalny performance. Dekadę wcześniej, Yoko Ono była pionierką tej dyscypliny. W akcji „Cut Piece” odwracała role między artystą, który coś wykonuje a publicznością, która biernie obserwuje spektakl. Tym razem performerka siedziała nieruchomo na scenie; działać miała publiczność. Widzowie dostali do rąk nożyczki; podchodzili do artystki i cięli jej ubranie, aż została zupełnie naga. Akcję powtarzała kilkakrotnie w różnych miejscach świata. Za każdym razem reakcja była inna, od wstydliwego zażenowania widzów, po z trudem tłumioną agresję wobec artystki, która wydała się na pastwę publiczności. Yoko Ona nie należy do artystów, których misją jest zabawić, zachwycić czy zadziwić odbiorców, bo ktoś taki jak widz w ogóle w jej sztuce nie istnieje. Nie ma publiczności, wszyscy są uczestnikami; odbiorca jest partnerem, jest zaangażowany, współtworzy artystyczną sytuację. Tak było w jej akcjach, które przyszły do klasyki performance. Tak jest także dziś; Yoko Ono ma za sobą wystawy w najważniejszych instytucjach artystycznych na świecie, w 2009 dostała na Biennale w Wenecji Złotego Lwa za całokształt twórczości, ale nie daje się zamknąć w muzeum; jej prace wciąż “się dzieją”, rodzą się w dialogu z odbiorcami, jak słynne “Wish Tree” – żywe drzewo, które treścią wypełniają widzowie. Publiczność jest zapraszana aby wieszać na gałęziach karteczki z życzeniami, tak długo, aż życzeń jest więcej niż liści.

Awangarda przeciera szlaki nowej kultury, ale jej pionierzy pozostają nieznani szerszej publiczności. Artystów Fluxusu znała garstka bywalców undergroundowych pokazów. Kiedy pod koniec lat 60. Yoko Ono związała się z Johnem Lennonem, poznał ją cały świat. Andy Warhol uczynił sławę materią swojej sztuki. Yoko Ono, używała swojej popularności jako narzędzia, a swoją miłość z Lennonem zmieniła w performance. Ta miłość była relacją dwojga osób, ale także czymś więcej – stawała się komunikatem, przeciwstawionym wojnie i przemocy. Ono i Lennon, na przełomie lat 60. i 70. jedna z najsłynniejszych par na planecie, stali się ikonami hipisowskiej kontrkultury, dla której trwająca wówczas wojna Wietnamie była symbolem wszystkich niesprawiedliwych wojen świata. Yoko i Ono mówili “nie” przemocy, tak jak miliony ludzi z ich generacji, ale mogli mieć pewność, że ich głos, wzmocniony przez sławę, będzie słyszalny wszędzie. W ramach jednej z akcji opublikowali w różnych miastach świata billboardy z tekstem “Wojna jest skończona. Jeżeli tego chcesz. Wesołych Świąt od Johna i Yoko”. Ten komunikat tylko z pozoru jest po hipisowsku idealistyczny; w rzeczywistości trafia w sedno sprawy. Gdybyśmy naprawdę tego chcieli wojna by się skończyła. Pacyfistyczne złudzenia tamtej epoki dawno się rozwiały, ale Yoko Ono nie straciła nadziei, że ludzie w końcu zechcą zakończyć wojnę; działalność na rzecz pokoju pozostała głównym przesłaniem całej jej twórczości. W innych ustach to przesłanie brzmiałoby być może nawinie, nabiera jednak wiarygodności kiedy wypowiada je ktoś taki jak Yoko Ono. Artystka jest żywym łącznikiem między współczesnością, a epoką kontrkulturowej rewolucji lat 60., w której hasło „Piece & Love” naprawdę wstrząsnęło fundamentami istniejącego porządku.

Związek z Lennonem był małżeństwem muzycznym. Yoko Ono zawsze zajmowała się muzyką; na przełomie lat 50. i 60. to właśnie poprzez muzykę wchodziła w świat sztuki współczesnej. Zresztą dla tej artystki granice dyscyplin artystycznych były iluzjami; Yoko Ono zawsze skutecznie te złudzenia rozwiewała. W jej muzycznym świecie konceptualna muzyka Johna Cage’a, współistnieje z pograniczami rock’n rolla; jest tu miejsce na psychodelię i na noise, na pełne treści hymny i na pierwotną ekspresję krzyku bez słów, na improwizację i na brzmienia zaczerpnięte z japońskiej opery. Przede wszystkim jest mnóstwo miejsca na współpracę, bo jak cała twórczość Yoko Ono, także jej muzyka powstaje w relacji z ludźmi. I podobnie jak wszystkie jej działania, granie Yoko Ono rozsadza ciasne ramki gatunkowych podziałów. Artystka współpracowała z tak różnymi muzykami jak La Monte Young, Eric Clapton, Ornette Coleman, Elvis Costello, Pet Shop Boys, Basement Jaxx oraz Flaming Lips. W 2010 roku śpiewała w duecie z Antony Hegarty’m. Rok później zaprosiła do wspólnego występu Lady Gagę. Jednym z jej najnowszych projektów jest albumz Kim Gordon i Thurstonem Moore’m – założycielami kultowej formacji Sonic Youth. W tym wypadku jest to sytuacja legendarna do sześcianu; w studiu nagraniowym spotkały się trzy żywe legendy alternatywnej muzyki w celu spontanicznego improwizowania. Kiedy Sonic Youth powstawało na początku lat 80., Yoko Ono była dla muzyków zespołu jedną z głównych inspiracji. Thurston Moore pozostał tej inspiracji wierny – jego twórczość jest trwającym od trzech dekad niekończącym się eksperymentem, przełamującym gatunkowe podziały i stylistyczne schematy. W tym sensie współpraca z Yoko Ono jest powrotem do korzeni, głęboko zapuszczonych we wspólnej dla artystów idei twórczej wolności bez granic.

Stach Szabłowski, Transatlantyk.


Facebook Comments

comments